Artykuły

Garść wspomnień

WIGILIA

Znam kilkunastu zakonników. Podczas wakacji posługiwałam kiedyś w Krakowie, w jadłodajni dla ubogich. Nie trwało to długo, lecz nawet w bardzo krótkim czasie rozdawanie posiłków biednym może człowiekiem do głębi wstrząsnąć. Nie chodzi przecież o samo roznoszenie zupy. To coś znacznie więcej.

Ustawia się kolejka. Kobiety i mężczyźni w różnym wieku, czasem młodzież. Oprócz talerza zupy można dostać także dodatkowe jedzenie, które przekazują sponsorzy lub jakieś firmy. A to z dobrego serca, a czasem ze względu na krótki termin przydatności do spożycia. Pierwszego dnia mojego pobytu w jadłodajni dostaliśmy mrożonki: zapiekanki i pizze, które należy włożyć do piekarnika lub mikrofalówki. Nigdy nie zapomnę tego, jak musiałam za każdym razem pytać czy mają gdzie to odgrzać. Dobrze wiedziałam, że nie, bo większość z nich to ludzie bezdomni, ale brali wszystko, co tylko im się dało. Często podchodzili po dwa razy, a ja musiałam zapamiętać ich twarze i odmówić, gdy prosili o więcej. Ciężko to przychodziło, bo jasnym było, że tego potrzebują, bo przecież mają dzieci lub współmałżonka. Ale dając więcej jednemu, koniec końców zabrakłoby jedzenia dla kogoś innego i ten nie dostałby nic.

Pamiętam też braci, którzy uczyli mnie jak rozmawiać z takimi ludźmi, pokazywali jak gotować posiłki dla kilkudziesięciu osób i jak z miłością patrzeć na tych, których świat odrzuca i omija szerokim łukiem. Słabo mi szła ta nauka, bo choć bardzo się starałam, daleko mi było do ich heroizmu.

Obejmując tymczasowo opiekę nad DDABZ, często stawałam przed problemem: co by tu napisać? Przed oczami mam tamtych braci i choć spędziłam w ich towarzystwie trochę czasu, to na ich wspomnienie zalega we mnie cisza. Nie oznacza to wcale, że nie mam na ich temat nic do powiedzenia. Po prostu mimo codziennej krzątaniny, biegania z kartonami i przerzucania podarków: bułek, mrożonek i kanapek, które produkowaliśmy taśmowo i na potęgę, w tym wszystkim było coś cichego. Bieganina z pudłami nie była pełna nerwowości, czy poirytowania, a zwracając się do jakiegoś człowieka, który próbował podkraść trochę jedzenia, nie było złości. Było w tym wszystkim jakieś sacrum, coś nieuchwytnego. Od razu trzeba jednak sprostować – nie było idealnie, czy bez skazy. Jednak widok naburmuszonego brata, który zawzięcie mieszał chochlą w garnku i burczał pod nosem jakąś pieśń religijną, był niezapomniany :)

Skąd bierze się to coś? ”To proste. Nie ma wymówek” – powiedział mi kiedyś jeden z zakonników. “Możesz mieć dwa etaty, dzieci, męża, psa, kota i rybkę. Ale to wcale nie znaczy, że przez to nie znajdziesz czasu na modlitwę, która uświęci wszystko co robisz. Właśnie w tym wszystkim masz z Bogiem rozmawiać. W krzątaninie, próbując ogarnąć chaos w domu, pastując podłogę, harując na dwie zmiany. Z Bogiem możesz obcować nie tylko wtedy, gdy rozdajesz ubogim jedzenie, ale także wtedy, gdy kładziesz swoje dzieci do łóżeczka, gdy gotujesz obiad czy robisz pranie. To jest ów heroizm – i jest on w zasięgu każdego. To po prostu szara rzeczywistość, tyle że z dodatkiem modlitwy.”

Sandra Kwiecień

Rady ewangeliczne – czystość, ubóstwo, posłuszeństwo

2011.12.08-śluby-wieczyste_kp_089

(…) ślubuję dobrowolnie i z całego serca Wszechmogącemu Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo…

Każda forma życia w zgromadzeniach zakonnych opiera się na profesji rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Odnosi się to także do świeckiego życia konsekrowanego, do Instytutów Świeckich. Istota tych rad, ich ewangeliczna treść pozostaje zawsze ta sama, ale sposoby i warunki ich praktykowania w świeckim życiu konsekrowanym są inne niż w życiu zakonnym.

Papież Jan Paweł II w swojej adhortacji “Redemptionis Donum” z 1984 roku pisze o konsekracji zakonnej w świetle tajemnicy Odkupienia. Adhortacja była próbą przybliżenia ideału życia konsekrowanego. Naświetla ona teologię, duchowość oraz wymiar apostolski życia zakonnego. Papież przedstawił życie zakonne w jego wymiarach: trynitarnym, paschalnym i eschatologicznym.

Życie w czystości oznacza dobrowolną rezygnację z życia małżeńskiego i powierzenie całego swojego życia Bogu. Życie w ubóstwie ma być odpowiedzią na niszczącą siłę i żądzę posiadania przez człowieka dóbr materialnych. Życie w posłuszeństwie ma stawać się wyrazem posłuszeństwa Bogu na wzór posłuszeństwa Chrystusa Bogu Ojcu. Najprościej mówiąc: osoby konsekrowane to takie, osoby, które oddały siebie Bogu na wyłączność.

W prawie kanonicznym czytamy:

Życie konsekrowane przez profesję rad ewangelicznych jest trwałą formą życia, w której wierni pod działaniem Ducha Świętego naśladując dokładniej Chrystusa, oddają się całkowicie umiłowanemu nade wszystko Bogu, ażeby – poświęceni z nowego i szczególnego tytułu dla chwały Boga, budowania Kościoła i zbawienia świata – osiągnąć doskonałą miłość w służbie Królestwa Bożego i, stawszy się w Kościele wyraźnym znakiem, zapowiadać niebieską chwałę.”  ; „Rady ewangeliczne, oparte na nauce i przykładzie Chrystusa-Nauczyciela, są darem Bożym, który Kościół otrzymał od Pana i z Jego łaski ustawicznie zachowuje.

CZYSTOŚĆ – „Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch.”

Jan Paweł II pisze:

Poprzez ślub czystości osoby konsekrowane — z jednej strony uczestniczą w ekonomii Odkupienia przez dobrowolne wyrzeczenie się doczesnych radości życia małżeńskiego i rodzinnego — z drugiej strony zaś, właśnie w swej „bezżenności dla królestwa niebieskiego” niosą wśród przemijającego świata zapowiedź przyszłego zmartwychwstania i życia wiecznego: życia w zjednoczeniu z Bogiem samym przez uszczęśliwiające widzenie i miłość, która zawiera w sobie i przenika bez reszty wszelkie inne miłości serca ludzkiego.

Jeden z zaprzyjaźnionych franciszkanów, którego zapytałam czy czystość przedmałżeńską (którą de facto tak trudno zachować parze w stanie nienaruszalności) wzmacnia związek, odpowiada: „Uważam, że jest bardzo istotna.. bardzo bardzo… ona uczy prawdziwej miłości. Wstrzemięźliwość uczy wierności.. bez niej, nie można mówić o wierności.” Zapytałam również, czy było mu trudno ślubować czystość do końca życia. „ Czy było mi trudno? Nie. Czystość dla zakonnika to coś więcej niż powstrzymywanie się od aktów zazwyczaj zarezerwowanych dla małżonków… To serce otwarte dla Boga.. Wolne, by każdego pokochać, taką samą miłością. Zresztą serce kapłana, zakonnika jest “za szerokie” dla jednej kobiety i małej gromadki dzieci, nie można go tak zapełnić.”

Na jednej ze stron zgromadzenia zakonnego czytamy: „Czystość ślubowana Bogu jest niezwykłym darem łaski, dzięki któremu łatwiej oddać się niepodzielnym sercem Chrystusowi i poświęcić wypełnianiu otrzymanego posłannictwa we wspólnocie Kościoła… To całkowite oddanie się Bogu w czystości jest dla nas źródłem duchowego macierzyństwa.”

Ślub czystości, bezżenności dla królestwa niebieskiego, jest przede wszystkim znakiem, że zawierzyliśmy miłości Chrystusa, że czekamy na przyjście Oblubieńca. Cnota czystości podejmowana w imię miłości Boga zawsze pogłębia więź człowieka z Bogiem a relacjom międzyludzkim nadaje nowy, głębszy sens.

UBÓSTWO – „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”

W adhortacji „Redemptionis Donum” czytamy:

sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj … a będziesz miał skarb w niebie’ Jest w tych słowach wezwanie do ubogacenia drugich przez własne ubóstwo — ale w głębi tego wezwania kryje się świadectwo o nieskończonym bogactwie Boga, które, przeniesione do duszy ludzkiej w tajemnicy łaski, stwarza w samym człowieku, właśnie poprzez ubóstwo, nieporównane z żadnym zasobem dóbr materialnych źródło ubogacania drugich, obdarowywania ich na podobieństwo Boga samego. To obdarowywanie urzeczywistnia się w zasięgu tajemnicy Chrystusa, który „nas swoim ubóstwem ubogacił”.

– Co ojciec rozumie przez słowo: ubóstwo? – „Ubóstwo.. to mieć wszystko “u Boga”, to znaczy nie to, by niczego nie posiadać… ale by być wolnym, wszystko dla Niego zostawić… To chyba najtrudniejsza rada ewangeliczna do spełnienia.” – odpowiedział o. Mariusz.

Reguła zakonna mówi: Składając ślub dobrowolnego ubóstwa, naśladujemy ubogiego Chrystusa i upodobniamy się do Niego, oddając się w całkowitą zależność Ojcu Niebieskiemu.
Życie zakonne ma być wypełnione pracą, ubogie. Na wzór Chrystusa.

Prawdziwe, świadome ubóstwo prowadzi do szczęścia. Polega na szanowaniu tego, co się posiada, na umiejętności dzielenia się z innymi. Świadectwo życia ewangeliczną radą ubóstwa staje się dziś potrzebne także po to, by ukazać obraz Kościoła jako Wspólnoty ukierunkowanej przede wszystkim na zdobywanie dóbr niebieskich.

 

POSŁUSZEŃSTWO – „Wasze zaś posłuszeństwo znane jest wszystkim. A więc raduję się z was, pragnę jednak, abyście byli w dobrym przemyślni, a co do zła – niewinni”

(…)posłuszeństwo, które ślubujecie, poświęcając się bez reszty Bogu przez profesję rad ewangelicznych — jest szczególnym wyrazem wewnętrznej wolności, tak jak ostatecznym wyrazem wolności Chrystusa było Jego posłuszeństwo „aż do śmierci”: „Ja życie moje oddaję, aby je (potem) znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję”. 

Posłuszeństwo, podejmowane w duchu wiary i miłości, jest najdoskonalszą odpowiedzią człowieka na miłość Boga. Wzorem posłuszeństwa zakonnego jest posłuszeństwo Pana Jezusa, które wyjednało światu zbawienie.

– Tak. Posłuszeństwo daje wolność. Bez ślubu posłuszeństwa nasza demokracja staje się bezużyteczna, jest jak silnik bez benzyny. Pozbawiona realnego, gorliwego, chętnego i teologicznego rozumienia posłuszeństwa, które niekiedy jest trudem, wysiłkiem, a czasem bólem” – odpowiedział franciszkanin zapytany o to, czy łatwo być posłusznym swoim przełożonym, a przede wszystkim Panu Bogu.

Osoby konsekrowane ślubując posłuszeństwo za wzór do naśladowania przyjmują Jezusa, który był posłuszny Ojcu aż do śmierci na Krzyżu oraz Maryję, która podczas Zwiastowania powiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa.”  Oto najdoskonalsze wzory pełnego posłuszeństwa Bogu.


Kto wstępuje do zakonu, decyduje się na dobrowolne przyjęcie i realizację rad ewangelicznych, które wyprowadza się z nauczania i przykładu życia Jezusa. On sam był wzorem życia posłusznego Ojcu, czystego i ubogiego. Tak żyła również Jego Matka, Maryja Panna. I taki też, ze swej istoty, jest Kościół. Realizacja rad urzeczywistnia się przez: rezygnację z ziemskich bogactw, wybór życia w celibacie – którego motywem jest miłość do Chrystusa – i posłuszeństwo wobec przełożonych. Dotyczą więc one trzech istotnych aspektów ludzkiej egzystencji, które same z siebie nie są wprawdzie sprzeczne z miłością, jednak mogą stanowić przeszkody w dążeniu do miłości doskonałej.

Jak najlepiej zakończyć? Ojciec Mariusz powiedział: „Kto może pojąć, niech pojmuje!”

Małgorzata Kramarz

Życie konsekrowane braci zakonnych – Katecheza Jana Pawła II

1. W Instytutach zakonnych złożonych w większości z kapłanów nie brak również „braci”, którzy są ich pełnoprawnymi członkami, choć nie przyjmują święceń kapłańskich. Określa się ich czasem mianem „współpracowników” albo innymi równoważnymi terminami. W dawnych zakonach żebraczych nazywano ich ogólnie „braćmi laikami”. W tym wyrażeniu słowo „bracia” znaczy „zakonnicy”, zaś określenie „laicy” wskazuje, że nie są oni wyświęceni na kapłanów. Jeśli przypomnimy jeszcze, że w niektórych dawnych zgromadzeniach nazywano ich „braćmi konwersami”, łatwo odnajdziemy w tym aluzję do dziejów powołania większości z nich, to znaczy do konwersji, czyli nawrócenia, które skłoniło ich do złożenia Bogu całkowitego daru z siebie poprzez służbę „braciom kapłanom”, zwykle po latach poświęconych różnym innym zajęciom — w administracji, służbie państwowej, wojsku, handlu, itp. Decydujące znaczenie mają tu jednak słowa Soboru Watykańskiego II, wedle którego „życie zakonne niekleryckie stanowi […] w całej pełni stan profesji rad ewangelicznych”. Sprawowanie kapłaństwa służebnego nie jest niezbędnym warunkiem konsekracji właściwej dla stanu zakonnego i dlatego zakonnik może w pełni przeżywać swoją konsekrację także bez święceń kapłańskich.

2. Śledząc rozwój historyczny życia konsekrowanego w Kościele, zauważamy znamienny fakt: wszyscy członkowie pierw-szych wspólnot zakonnych byli nazywani po prostu „braćmi” i w ogromnej większości nie przyjmowali święceń kapłańskich, ponieważ nie mieli powołania do tej posługi — Kapłan mógł wstąpić do wspólnoty, ale fakt posiadania święceń nie dawał mu żadnych przywilejów. W przypadku braku kapłanów wyświęcano jednego z „braci”, aby zapewnić wspólnocie posługę sakramentalną. Z biegiem stuleci liczba zakonników – kapłanów i diakonów w stosunku do niekapłanów stale wzrastała. Stopniowo powstał podział na kapłanów i na „braci” laickich lub konwersów. Do dziś żywym wcieleniem ideału życia konsekrowanego nie połączonego z kapłaństwem jest postać św. Franciszka z Asyżu, który nie czuł się powołany do posługi kapłańskiej, chociaż w pewnym momencie zgodził się przyjąć święcenia diakonatu. Franciszek może uchodzić za przykład świętości „laickiego” życia zakonnego, zaś jego świadectwo pokazuje nam, jak wysoki stopień doskonałości można osiągnąć w tym stanie życia.

Grafika ze strony http://powolania.paulini.pl/
Grafika ze strony http://powolania.paulini.pl/

3. „Laickie” życie zakonne nieustannie rozkwitało w kolejnych stuleciach. Trwa także w naszej epoce i rozwija się dwoma torami. Z jednej strony pewna liczba braci świeckich należy do różnych Instytutów kleryckich. To ich właśnie dotyczy zalecenie Soboru Watykańskiego II: Żeby zaś między członkami był ściślejszy węzeł braterstwa, należy tych, których nazywa się konwersami, pomocnikami czy jeszcze inaczej, związać mocno z życiem i dziełami wspólnoty”. Z drugiej strony mamy Instytuty o charakterze laickim, uznanym przez władze Kościoła, które ze względu na swą naturę, charakter i cel spełniają właściwe sobie funkcje, wskazane przez założyciela lub przez autentyczną tradycję, a nie wymagające przyjęcia święceń. Te „Instytuty braci”, jak bywają nazywane, spełniają — jak powiedzieliśmy — właściwą sobie funkcję, która ma samoistną wartość i odznacza się szczególną przydatnością w życiu Kościoła.

4. Sobór Watykański II ma na myśli te właśnie Instytuty laickie, gdy wyraża uznanie dla stanu życia świeckich zakonników: „Sobór święty — wysoko je ceniąc, jako bardzo pomocne Kościołowi w duszpasterskim obowiązku nauczania młodzieży, pielęgnowania chorych i pełnienia innych posług — utwierdza członków w ich powołaniu i zachęca, by swoje życie dostosowali do dzisiejszych wymagań”. Najnowsza historia Kościoła potwierdza, że zakonnicy z tych Instytutów odgrywają ważną rolę zwłaszcza w dziełach oświaty i miłosierdzia. Można powiedzieć, że w wielu miejscach to oni zatroszczyli się o chrześcijańskie wychowanie młodzieży, zakładając szkoły wszelkiego rodzaju i stopnia. To oni też stworzyli i prowadzą instytucje opieki nad osobami chorymi i upośledzonymi przez kalectwo fizyczne lub umysłowe, udostępniając na te cele także budynki i potrzebne wyposażenie. Należy zatem podziwiać i chwalić ich świadectwo chrześcijańskiej wiary, poświęcenia i ofiarności, a zarazem wypada sobie życzyć, aby pomoc dobroczyńców — kontynuujących najlepszą chrześcijańską tradycję — oraz subwencje zapewnione przez współczesne prawodawstwo socjalne pozwoliły im otaczać ubogich coraz szerszą opieką. Wysoka ocena Soboru dowodzi, że zwierzchność Kościoła z wielkim uznaniem przyjmuje dar, jaki „bracia” we wszystkich stuleciach ofiarowują społeczności chrześcijańskiej, a także ich współpracę w dziele ewangelizacji oraz opieki duszpasterskiej i socjalnej realizowanej wśród narodów. Zwłaszcza dzisiaj możemy i powinniśmy uznać ich dziejową rolę i eklezjalną misję świadków i sług Królestwa Chrystusa.

Grafika ze strony franciszkanie.pl
Grafika ze strony franciszkanie.pl

5. Zgodnie z postanowieniem Soboru Instytuty braci mogą korzystać z posługi kapłańskiej dla rozwoju ich życia zakonnego. Taka jest wymowa Dekretu, w którym Sobór rozstrzygnął problem wielokrotnie dyskutowany w łonie tych zasłużonych Instytutów i poza nimi, stanowiąc, że „nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby w zakonach braci, z zachowaniem ich charakteru niekleryckiego, niektórzy członkowie na polecenie Kapituły Generalnej otrzymali wyższe święcenia celem zaradzenia potrzebom posługi kapłańskiej w swoich domach”. Jest to możliwość, którą należy rozpatrywać w kontekście potrzeb miejsca i czasu, ale która nawiązuje do najdawniejszej tradycji zakonów mniszych i tym samym umożliwia jej ponowny rozkwit. Sobór dopuszcza ją i stwierdza, że nie ma przeszkód dla jej realizacji: decyzję pozostawia jednak najwyższej władzy tych Instytutów — czyli Kapitule Generalnej — i nie wydaje żadnych jednoznacznych zaleceń, kierując się troską o to, aby Instytuty braci pozostały wierne swemu powołaniu i misji.

6. Zanim zakończę ten temat, pragnę zwrócić uwagę na bogatą duchowość, jaka kryje się za określeniem „bracia”. Zakonnicy ci są powołani, aby być braćmi Chrystusa, głęboko zjednoczonymi z Nim — „pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29); aby być braćmi jedni drugich, we wzajemnej miłości i we wspólnej służbie dobru Kościoła; braćmi każdego człowieka poprzez świadectwo miłości Chrystusa wobec wszystkich, zwłaszcza najmniejszych i najbardziej potrzebujących; braćmi budującymi powszechne braterstwo Kościoła. Niestety, w ostatnim okresie obserwujemy w niektórych krajach spadek powołań do laickiego życia zakonnego, zarówno w zakonach kleryckich, jak i laickich. Wskazane są nowe działania, które pobudzą wzrost tych potrzebnych i szlachetnych powołań: nowe inicjatywy duszpasterstwa powołaniowego połączone z wysiłkiem modlitwy. Droga „laickiego” życia konsekrowanego powinna być przedstawiana jako droga prawdziwej doskonałości zakonnej także w dawnych i nowych instytutach męskich. Jest też bardzo ważne, aby w instytutach kleryckich, do których należą także bracia „laicy”, ci ostatni mogli zajmować należne im miejsce i dzięki temu odgrywać czynną rolę w życiu i apostolacie Instytutu. Należy też zachęcać Instytuty laickie, aby wytrwały na drodze swego powołania, przystosowując się do rozwoju społeczeństwa, ale zachowując zawsze i pogłębiając ducha całkowitego oddania się Chrystusowi i Kościołowi, który wyraża się w ich swoistym charyzmacie. Proszę Boga, aby dzięki coraz liczniejszej obecności braci mogła wzrastać świętość i misja Kościoła.

————————————————————————————————————————————————-

Katecheza Jana Pawła II z dn. 22.02.1995.

Bądź wola Twoja…

551370_513888838663871_1351872538_n

Modlitwa Pańska, powszechnie znana jako Ojcze Nasz jest najstarszą i najbardziej znaną modlitwą chrześcijan na świecie. Ukazana jest przez dwóch ewangelistów: Mateusza (6,8b-15) oraz Łukasza (11,2-4). Składa się ona z wezwania do Boga: Ojcze nasz, któryś jest w niebie oraz siedmiu próśb: święć się imię Twojeprzyjdź królestwo Twojebądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemichleba naszego powszedniego daj nam dzisiajodpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcomnie wódź nas na pokuszenieale nas zbaw od złego. Każda z tych próśb jest ogromnie ważna i ma swoje znaczenie. Dzięki temu wszystkiemu, o co prosimy w tej modlitwie możemy żyć w pełni i dążyć do celu, który powinien być dla nas wszystkich najważniejszy – do Królestwa Niebieskiego.

Poprzez prośbę święć się imię Twoje Jezus chce nas nauczyć szacunku do Boga, ma On być dla ludzi kimś najważniejszym, kogo będę otaczać należytą czcią. Przyjdź królestwo Twoje jest błaganiem o życie wieczne. W tej prośbie pokładamy ufność i nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym wszystkie dusze będą cieszyć się wieczną radością i spotkaniem twarzą twarz ze swoim najukochańszym Ojcem. Wymawiając słowa bądź wola Twoja prosimy, a zarazem zgadzamy się na wolę Tego, który chce dla nas jak najlepiej. Poddanie się woli Bożej zarówno w sprawach ziemskich jak i niebieskich jest oddaniem się w Miłość, tą bezwarunkową, nie chcącą nic w zamian, Miłość, która nas nie skrzywdzi i nie wykorzysta. Przedmiotem trzech pierwszych próśb jest chwała Ojca: uświęcenie Jego imienia, przyjście Królestwa i wypełnienie woli Bożej.

Niech ta modlitwa każdego dnia umacnia nas w wierze, napełnia nadzieją i rozpala miłość – do Boga i bliźniego! 

Małgorzata Kramarz

Reklamy